miniatura

„I obchodził Jezus wszystkie miasta i wioski, nauczał w ich synagogach i zwiastował ewangelię o Królestwie, i uzdrawiał wszelką chorobę i wszelką niemoc. A widząc lud, użalił się nad nim, gdyż był utrudzony i opuszczony jak owce, które nie mają pasterza. Wtedy rzekł uczniom swoim: Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście więc Pana żniwa, aby wyprawił robotników na żniwo swoje. I przywołał dwunastu uczniów swoich, i dał im moc nad duchami nieczystymi, aby je wyganiali i aby uzdrawiali wszelką chorobę i wszelką niemoc. (…) Tych dwunastu posłał Jezus, rozkazując im i mówiąc: Na drogę pogan nie wkraczajcie i do miasta Samarytan nie wchodźcie. Ale raczej idźcie do owiec, które zginęły z domu Izraela. A idąc, głoście wieść: Przybliżyło się Królestwo Niebios. Chorych uzdrawiajcie, umarłych wskrzeszajcie, trędowatych oczyszczajcie, demony wyganiajcie; darmo wzięliście, darmo dawajcie. Nie miejcie w trzosach swoich złota ani srebra, ani miedzi, ani torby podróżnej, ani dwu sukien, ani sandałów, ani laski; albowiem godzien jest robotnik wyżywienia swego”. Mt 9,35 – 10,1.5-10

Gdybyśmy w jednym słowie mieli powiedzieć, o czym jest ta Ewangelia? To tym słowem byłoby: powołanie. Czym jest powołanie w dzisiejszym świecie? Kiedy spotykamy wspaniałego nauczyciela albo lekarza, który nie tylko jest znawcą swojego tematu, ale także jest otwarty na człowieka, powiadamy, że to nauczyciel czy lekarz z powołania. Są zawody, o których mówimy, że są służbą i trudno dobrze je pełnić bez powołania: to służba medyczna, służba wojskowa czy służba publiczna.

Jak scharakteryzować powołanie? Myślę, że powołanie to poświęcenie, pasja i odpowiedzialność. Rodzi się więc pytanie: czy z powołaniem do służby głoszenia Królestwa Bożego jest podobnie?

Przyjrzyjmy się słowom Ewangelii: gdy Jezus zakończył kazanie wygłoszone na górze, poszły za Nim wielkie tłumy, które wcześniej „uczył jako moc mający, a nie jak uczeni w Piśmie” (Mt 7,29). Cały rozdział ósmy i dziewiąty to opis wielu kolejnych uzdrowień i cudów, m.in. uciszenia burzy, wskrzeszenia córeczki Jaira. A na koniec 9. rozdziału fragment, który jakby tłumaczy postępowanie Jezusa: „A widząc lud, użalił się nad nim, gdyż był utrudzony i opuszczony jak owce, które nie mają pasterza” (Mt 9,36). W tym jednym, krótkim zdaniu pobrzmiewa trud codziennego życia: bieda, choroby, niepewność jutra, ale także brak oparcia, brak nadziei i perspektywy.

Wielkie żniwo, a robotników mało – przywołuje więc swoich uczniów, daje im moc nad duchami nieczystymi i wysyła do ludu Izraela, aby głosili, że przybliżyło się Królestwo Niebios. W tym momencie uczniowie stają się posłańcami – apostołami. Zostają powołani do służby w imieniu Jezusa. Ich zadaniem jest nieść pomoc ludzkiej biedzie, cierpieniu, niedostatkom i zwiastować Ewangelię. Dawać ludziom nadzieję, pokazać inną – Bożą perspektywę życia. To wielkie zadanie. Trzeba nie lada odwagi, aby iść do obcych ludzi z Bożą Prawda, której mogą nie rozumieć, mogą się jej obawiać, jak często ludzie obawiają się nowego, nieznanego. Do tego mają iść z pustymi rękoma, niczego nie oczekując w zamian: „Darmo wzięliście, darmo dawajcie”.

Tak było od początku, tak jest i dzisiaj. Wokół nas wiele biedy – także biedy duchowej, nieszczęść, niepokoju i lęku, braku oparcia i nadziei. Jak wielu ludzi szuka pomocy? Nasze powołanie powinno odpowiadać na potrzeby człowieka, powinno być naśladowaniem Jezusa, który nas powołuje do służby. Potrzebna jest pasja i poświęcenie, ale także konieczne jest poczucie odpowiedzialności, aby służba nie stała się panowaniem nad powierzonym ludem, aby poświęcenie nie stało się szukaniem zasługi, aby pasja pozostała szczerym zaangażowaniem, zaufaniem Bogu i głębokim przekonaniem, że Ten, który powołuje, udziela też swej mocy. Amen.