miniatura

W wieku 78 lat, 12 maja 2025 roku, zmarł bp Janusz Jagucki – emerytowany zwierzchnik Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Polsce w latach 2001–2010, wiceprezes Polskiej Rady Ekumenicznej. Ostatnie lata życia spędził na Śląsku Cieszyńskim, gdzie też w Wiśle 19 maja 2025 roku odbyły się uroczystości żałobne.

Zebranych w kościele apostołów Piotra i Pawła powitał ks. radca Waldemar Szajthauer, proboszcz wiślańskiej parafii. Liturgię wstępną prowadzili: bp Adrian Korczago, ks. Marcin Brzóska i ks. Krystian Borkowski. Kazanie, w oparciu o słowa Ewangelii Marka 5,36 oraz Ewangelii Mateusza 11,18, wygłosił ks. Tadeusz Makula, odnosząc je do życiowej drogi i służby w Kościele zmarłego. Słowa pożegnania wypowiedzieli: biskup Kościoła Jerzy Samiec, o. Igor Jan Harasim (greckokat.) – protoihumen zgromadzenia bazylianów, ks. Mateusz Matuszewski (rzym.). W imieniu ewangelickiej społeczności Mazur – Wiktor Marek Leyk. Odczytano tak-że kondolencje nadesłane przez zagraniczne Kościoły partnerskie, zakon joannitów i Niemiecki Komitet Krajowy Światowej Federacji Luterańskiej.

Liturgię końcową sprawowali: bp Jerzy Samiec wraz z bp. Wojciechem Prackim. Muzyczną oprawę nabożeństwa żałobnego zapewniły: chór męski z Cieszyna oraz chór parafialny z Wisły.

Zmarły spoczął na parafialnym cmentarzu na „Groniczku” w Wiśle, gdzie pożegnalne przemówienie wygłosił ks. Waldemar Szajthauer w odniesieniu do słów z Księgi Kaznodziei Salomona 7,1-2. Wota pożegnalne wypowiedzieli: w imieniu parafii w Giżycku, gdzie przez większość życia służył zmarły biskup – ks. Krystian Borkowski oraz zwierzchnicy wszystkich diecezji – bp Adrian Korczago (diec. cieszyńska), bp Paweł Hause (diec. mazurska), bp Marcin Hintz (diec. pom.-wielkopolska), bp Jan Cieślar (diec. warszawska), biskup-elekt Marcin Orawski (diec. wrocławska), bp Wojciech Pracki (diec. katowicka). W imieniu Ewangelickiego Duszpasterstwa Wojskowego głos zabrał ks. Daniel Ferek, a w imieniu Kościoła Ewangelicko–Reformowanego i Polskiej Rady Ekumenicznej – bp Marek Izdebski. Błogosławieństwa końcowego udzielił żałobnikom biskup Kościoła Jerzy Samiec.

Zmarły pozostawił żonę Danutę z d. Ferek, córkę z mężem, troje wnucząt i jedną prawnuczkę oraz dwóch braci i siostrę z rodzinami. Jeden z jego braci – bp Walter Jagucki – był zwierzchnikiem Kościoła Luterańskiego w Wielkiej Brytanii w latach 2000–2009 oraz 2013–2014.


Janusz Jagucki urodził się 14 lutego 1947 roku w Sorkwitach jako syn ks. Alfreda Jaguckiego i Agnieszki z d. Rynkiewicz.

Studiował teologię na Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej, którą ukończył w 1970 roku. Ordynowany na duchownego 22 listopada 1970 roku w Goleszowie przez bp. Andrzeja Wantułę, był wikariuszem parafii w Giżycku, następnie jej proboszczem administratorem (1973–1976) oraz proboszczem (1976–2001). Pełnił funkcję administratora parafii w Ełku, Suwałkach (1975–1985) i Rynie (1976–1986). Był także członkiem Synodu Kościoła, wizytatorem lekcji religii i koordynował współpracę z zakonem joannitów w diecezji mazurskiej. Był inicjatorem nabożeństw w języku niemieckim dla turystów i gości z zagranicy oraz koncertów muzyki kameralnej i organowej.

Konsekrowany na biskupa Kościoła w Święto Epifanii, 6 stycznia 2001 roku, w kościele Świętej Trójcy w Warszawie. Zastąpił na tym urzędzie bp. Jana Szarka.             


Z mazurskich czasów – wspomnienie o biskupie Jaguckim

Wspomnienie w krótkim tekście bp. Janusza Jaguckiego, długoletniego proboszcza w Giżycku oraz biskupa Kościoła jest trudne, niemal niewykonalne. Może potrzeba spojrzenia wielu osób, może potrzeba na to całej książki z dokładnie nakreślonym tłem historycznym i politycznym. Był wyjątkiem wśród duchownych, bo pochodził z Mazur. Urodził się w Sorkwitach, później mieszkał w Szczytnie. Krótki tylko czas mieszkał w Cieszynie w czasach licealnych, gdy jego ojciec, ks. Alfred Jagucki, został wybrany proboszczem przez cieszyńskich parafian. Po maturze, tak jak starszy brat Walter, zdecydował się na studia teologiczne.

Służbę po ordynacji rozpoczął w Giżycku na Mazurach i spędził tam ponad 30 lat. Był to czas skomplikowany i pełen wyzwań. Z pewnością nie można go oceniać w uproszczonych, czarno-białych schematach. Musiał wówczas zmagać się z ograniczeniami ze względu na niedostateczną liczbę księży, ze względu na problemy finansowe, ze względu na działania ówczesnych władz. Dojmującym przeżyciem duszpasterskim były wyjazdy parafian na stałe w latach siedemdziesiątych XX wieku, gdy konfirmacje odbywały się w różnych porach roku, bo rodzicom zależało, aby się to stało w parafii urodzenia, przed wyjazdem do Niemiec.

Na giżyckiej plebanii

We wspomnieniu ograniczę się do wybranego czasu, w którym sam byłem bezpośrednio związany z Mazurami. Zaczął się on od adwentu 1982 roku. Wtedy to, na piątym roku studiów, razem z kolegami z roku dostaliśmy od bp. Janusza Narzyńskiego skierowanie na praktyki. Zostałem wysłany do pomocy ks. Januszowi Jaguckiemu. Miał on wtedy pod swoją opieka duszpasterską 3 parafie: Giżycko, Ryn, Suwałki, które miały, jak wówczas to określano, stacje kaznodziejskie i razem to było 9 miejsc do odprawiania nabożeństw. Jedna osoba nie mogła tego zrobić i proboszcz miał praktykantów do pomocy, którzy się po roku zmieniali. Ja zostałem na cztery lata. Giżycka plebania była wyjątkowym miejscem. Danuta i Janusz Jaguccy tworzyli tam szczególną atmosferę. Praktykantów przyjmowali z wielką otwartością i otaczali opieką. Traktowany byłem jak członek rodziny.

Ta liczba parafii i miejsc gromadzenia się ewangelików jest pierwszą sprawą, którą chciałbym wskazać. Obszar ten obejmował północno-wschodnią część Mazur, całą Suwalszczyznę, a nawet sięgał do Białegostoku, bo wówczas nie było tam parafii. Dziś każda z tych parafii ma swojego duchownego. Odległości między Rynem a Suwałkami to ponad 120 km. Trzy nabożeństwa i przejazd 200 km to była właściwie zwykła niedziela. Do tego jeszcze między nabożeństwami w tych odległych miejscach trzeba ewentualnie było znaleźć czas na lekcje religii, bo ani ksiądz, ani parafianie nie mogli dojechać w tygodniu. W pozostałe dni ks. Janusz Jagucki prowadził lekcje religii i inne spotkania parafialne oraz zajmował się wieloma sprawami administracyjnymi związanymi z utrzymaniem kościołów i budynków parafialnych.

Owoce muzycznej pasji

Druga rzecz, którą warto wskazać wspominając bp. Janusza Jaguckiego, to zamiłowania muzyczne. Wykorzystywał to w służbie grając na organach w czasie swoich nabożeństw czy prowadząc chór parafialny. Pasję muzyczną i dążenie do nowych rozwiązań połączył, gdy tworzył cykliczne koncerty organowe. Było to w czasach, gdy nie było to jeszcze tak popularne. Udało mu się w ten projekt zaangażować Krajowe Biuro Koncertowe z Warszawy, które zajmowało się organizowaniem i finansowaniem tego przedsięwzięcia. W letnie miesiące, od 1976 roku, w każdą niedzielę w Giżycku odbywał się koncert organowo-kameralny. Kościół wypełniał się wieloma słuchaczami wypoczywającymi w okolicy. Były to osoby, które często pierwszy raz przestępowały próg ewangelickiego kościoła. W 1979 roku do trasy włączono Suwałki, gdzie w poniedziałki miały miejsce koncerty kameralne, bo w kościele nie było organów. Na koncerty przyjeżdżali znani wykonawcy z różnych krajów, a o muzyce i znanych kompozytorach, jak Jan Sebastian Bach, barwnie opowiadał dyrektor Krajowego Biura Koncertowego Zbigniew Pawlicki.

Ekumeniczna życzliwość

Trzeci ważny obszar w życiu Janusza Jaguckiego, to współpraca i dobre kontakty z członkami innych Kościołów chrześcijańskich. Ilustrują to przykłady z Ełku i Węgorzewa. W Ełku ewangelicy nie mieli stosownego miejsca na nabożeństwa. Okazało się, że pozytywne rozwiązanie można znaleźć we współpracy z parafią prawosławną. Odpowiednie oddzielenie empory w cerkwi prawosławnej stworzyło miejsce na nabożeństwa i miejscowi ewangelicy mogli się tam spotykać co dwa tygodnie. Z kolei w Węgorzewie ewangelicy mieli piękny, duży kościół z wieloma dodatkowymi pomieszczeniami. Na nabożeństwach mieścili się w kaplicy w dolnej kondygnacji budynku, a koszty utrzymania całego obiektu były duże. Ks. Janusz Jagucki rozpoczął rozmowy z parafią greckokatolicką, której wierni nie mieli się gdzie spotykać. Ta inicjatywa niespecjalnie podobała się władzom kościelnym. Z pewnością wpływ na to miały doświadczenia z Kościołem Rzymskokatolickim, który na Mazurach siłą odbierał nasze kościoły. Tym razem kolejne lata pokazały, że współpraca z grekokatolikami, także mocno dotkniętymi powojenną historią, może układać się pozytywnie, być korzystna dla każdej ze stron i budować dobre chrześcijańskie świadectwo.

W krótkich impresjach trudno zamknąć życie człowieka, ale mogą one pokazać pewne jego cechy i zaangażowanie.

ks. Jerzy Below

Podczas nabożeństwa w Giżycku