miniatura

– pierwsze ewangelickie kazania w Prusach

Choć jubileusz Reformacji na ziemi mazurskiej obchodzony będzie w roku 2025 dla uczczenia wydarzeń z 1525 roku, kiedy to powstało pierwsze w świecie ewangelickie państwo, warto wspomnieć, że pierwsze kazania w duchu luterańskim wygłoszone zostały dwa lata wcześniej, w roku 1523 w Królewcu.

Zanim więc książę Albrecht von Brandenburg-Ansbach, Wielki Mistrz krzyżacki, po sekularyzacji zakonu krzyżackiego za namową Lutra wprowadził luteranizm w Prusach Książęcych – państwie, którym władał, już wcześniej pojawiły się na tych ziemiach wpływy Reformacji. Część Prus to tereny dzisiejszej Warmii i Mazur.

Z Brandenburgii do Prus

Duchownym, który 27 września 1523 roku wygłosił pierwsze luterańskie kazanie w katedrze w Królewcu – stolicy kraju, był Johannes Briesmann (1488-1549). Urodził się w Cottbus. Pochodził z szanowanej rodziny, jego dziadek był tam burmistrzem. W roku 1510 wstąpił do zakonu franciszkanów. W 1518 roku rozpoczął studia uniwersyteckie we Frankfurcie nad Odrą, by po dwóch latach przenieść się do Wittenbergi, gdzie znalazł się pod wpływem Marcina Lutra. Szybko został doktorem i objął tamtejszą katedrę teologii.

W tym czasie książę Albrecht, będący podobnie jak wielu ówczesnych władców pod wielkim wrażeniem myśli Lutra, zabiega o duchownych, reprezentujących nowy nurt w teologii, by otworzyć drzwi swego państwa dla idei Reformacji. Za sprawą Marcina Lutra Johannes Briesmann w 1523 roku zostaje oddelegowany do Prus, gdzie pomaga we wprowadzaniu reformacyjnych zasad i zostaje kaznodzieją Wielkiego Mistrza krzyżackiego księcia Albrechta w katedrze w Królewcu. Wyruszając w podróż do Prus, nawiązuje współpracę z ówczesnym biskupem Sambii, czyli okręgu królewieckiego – Georgiem von Polentzem. To w porozumieniu z nim wygłosił pierwsze kazanie w duchu reformacyjnym.

Briesmann wygłosił to kazanie w stroju franciszkańskim, lecz w nowym duchu, poważne, ale „bardzo ciepłe”, jak donoszono. Pośród zebranych wtedy duchownych i wykształconych osób świeckich przedstawił on wyznanie ewangelickie w oparciu o własny skrót myśli zawartych w piśmie Lutra O wolności chrześcijanina. Głosił, że chrześcijaninowi nie tyle powinno chodzić o własne zbawienie lub potępienie, gdyż to jest wolą Bożą, ale o działanie w tym świecie dla chwały Bożej.

Jego kazania były skierowane na istotę Ewangelii, usprawiedliwienie grzesznika przez Boga. Dla praktycznego użytku napisał Briesmann Królewiecki Ojcze nasz jako wprowadzenie do modlitwy, a także poradnik właściwego spowiadania się O potrójnej roli spowiedzi, gdzie czytamy: „Nie martw się tylko o to, jak masz pokutować i czy wystarczająco to czynisz. Nic więcej nie można bowiem uczynić ponad to, co Chrystus sam za twoje grzechy dostatecznie uczynił. To jest największa pokuta”. Wiernym dał do rąk także wprowadzenie do czytania Biblii, by „wzmocnić tchórzliwych i zaniepokojonych w sercach”. Doświadczył bowiem tego „jak delikatną rzeczą jest wiara i jak łatwo można ją osłabić, zaś wzmocnić można ją tylko przez codzienne stawianie Słowa Bożego przed oczy”. Jego pisma rozchodziły się bardzo szeroko.

Autor porządku kościelnego

Kiedy 8 kwietnia 1525 roku w Krakowie miał miejsce hołd pruski złożony przez księcia Albrechta królowi polskiemu, Prusy uznawane były odtąd za państwo ewangelickie, choć od wewnętrznej strony kościelnej sankcjonują to dopiero późniejsze dokumenty. Briesmann staje się doradcą księcia, będąc powołanym do rady książęcej. Z funkcji publicznych przypada mu też później, w latach 1546-1549, administrowanie biskupstwem sambijskim.

W dniu 12 czerwca 1525 roku bierze ślub z Elisabeth Sackheim, byłą mniszką i jest pierwszym żonatym duchownym w Prusach. Dzień później miał miejsce ślub Marcina Lutra z Katarzyną von Bora.

Pracuje nad nowym porządkiem kościelnym, wydaje drukiem liczne kazania i traktaty oddziałujące silnie na ówczesne społeczeństwo i wiernych. Skierowany zostaje do Rygi i tam opracował nowy porządek kościelny, przyczyniając się do wprowadzenia Reformacji w miastach dzisiejszej Łotwy. Krótki porządek służby kościelnej wraz z przedmową o ceremoniach (1530) jest jednym z jego ważniejszych pism.

W roku 1531 wraca do Królewca, gdzie jako proboszcz parafii katedralnej zwalcza przeciwników i wypaczających reformacyjne idee. Angażuje się w reformę szkolnictwa i powstanie Uniwersytetu w Królewcu.

Pierwszy ewangelicki biskup Sambii

Ważną rolę w propagowaniu myśli reformacyjnej w państwie zakonnym, a później w organizacji życia kościelnego w świeckich Prusach Książęcych odegrał wspomniany Georg von Polentz (1478-1550) ostatni katolicki biskup Sambii i jej pierwszy biskup ewangelicki. Pochodził z rodziny szlacheckiej z Saksonii. W Bolonii studiował prawo. Był prywatnym sekretarzem papieża Juliusza II. Jesienią 1509 roku, gdy cesarz Maksymilian I prowadził wojnę z Wenecją, jako żołnierz cesarskiej armii w trakcie oblężenia Rovereto zawarł znajomość z młodszym o 12 lat Albrechtem von Brandenburg-Ansbach, z którym się zaprzyjaźnił. W 1511 roku Georg von Polentz wstąpił do Zakonu Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego (Zakonu Krzyżackiego) i wraz z Albrechtem – Wielkim Mistrzem zakonu przybył do Prus. W dniu 29 lipca 1519 roku został biskupem Sambii. W czasie, gdy Albrecht przebywał w Rzeszy, Georg von Polentz stał na czele rady regencyjnej. Z jego upoważnienia m.in. podpisał w Toruniu w kwietniu 1521 roku czteroletni rozejm w toczącej się od 1519 roku wojnie polsko-krzyżackiej.

Bożonarodzeniowe kazanie

W Królewcu biskup Polentz znalazł się pod wpływem Johannesa Briesmanna, który uczył go języka hebrajskiego i przybliżał naukę Lutra. Z jego polecenia Briesmann prowadził w refektarzu kapituły królewieckiej wykłady na temat listów apostoła Pawła do Rzymian. Ważnym etapem wprowadzenia Reformacji w Prusach Książęcych było kazanie, które biskup Sambii wygłosił w święta Bożego Narodzenia 1523 roku w katedrze w Knipawie, dziś części Królewca. W kazaniu tym jako pierwszy z biskupów wyraźnie opowiedział się po stronie Reformacji, wskazując, że jedyna droga do zbawienia prowadzi przez wiarę i chrzest, a obowiązkiem chrześcijanina jest wierne trzymanie się wskazań zawartych w Piśmie Świętym, w jego nieskażonej postaci. Mówił: „Napominam was, abyście trzymali się czystego Słowa Bożego, które do tego czasu z filozofią, z ludzkimi rozprawami, urojeniami i marzeniami zmieszano, przez co biedny lud najbardziej obciążono i jego sumienie uwięziono i dalej: dlatego też nie wolno mi o tym milczeć, lecz głośno wyznawać, nikogo się nie bać, czy to papieża, czy też cesarza albo króla, a nawet całego świata, gdyż Bóg jest czymś więcej niż cały świat i Bogu trzeba być więcej posłusznym niż ludziom”. W swym kazaniu biskup podkreślił fundamentalne znaczenie Pisma Świętego jako źródła prawdziwej wiary.

Wypowiedział się także przeciw udzielaniu Sakramentu Chrztu Świętego po łacinie jako formie niezrozumiałej dla prostego ludu.

Ewangelia w języku narodowym

Już w dniu 28 stycznia 1524 roku biskup Georg von Polentz wydał zarządzenie, aby duchowni głosili Ewangelię w języku narodowym i czytali pisma Lutra. Informacje o kazaniach biskupa Samibii dotarły do Rzymu. Jego postępowanie śledził z polecenia papieża Klemensa VII legat papieski kardynał Lorenzo Campeggio. Papież słał Wielkiemu Mistrzowi Albrechtowi listy z żądaniem, aby upomniał biskupa Sambii, a jeśli to nie pomoże, by usunął go z urzędu. Albrecht oficjalnie skarcił biskupa, ale w prywatnej korespondencji zachęcał go do dalszej działalności w duchu Reformacji.

Reformacyjne poczynania biskupa Georga von Polentza oraz królewieckich kaznodziejów: Johannesa Briesmanna, Paula Speratusa – kaznodziei zamkowego Albrechta, przybyłego do Prus z rekomendacji Lutra, a także Johannesa Amandusa, proboszcza parafii na Starym Mieście w Królewcu, zyskały uznanie Wittenberskiego Reformatora. „Spójrz (…), Ewangelia pod pełnymi żaglami pędzi do Prus. Spośród wszystkich biskupów na ziemi Pan wybrał Ciebie jednego i uwolnił od zemsty szatana” – napisał Marcin Luter w liście do biskupa Polentza.

Reformacja w Prusach Książęcych zaczęła się rozwijać. Ale to już dalsze dzieje.


Wnętrze katedry w Królewcu, rycina, X w.

Wiara czyni pobożnym i szczęśliwym

(…) Patrzcie, to jest Ewangelia i radosna, urocza wiadomość, którą anioł zwiastuje, to jest prawdziwa wiara, która bierze do siebie tak pocieszającą wiadomość, że sprawia ona, iż człowiek staje się sprawiedliwy i dobry dla Boga, o czym Chrystus mówi: „Kto uwierzy i ochrzczony zostanie, będzie zbawiony”. Takie słowa i Ewangelię trzeba głosić wszystkiemu stworzeniu, jak nakazał Chrystus: to znaczy: publicznie i śmiało każdemu, czy jest wielki czy mały, bogaty czy biedny, uczony czy nie.

Przez długi czas, aż dotąd Słowo Boże i Ewangelię pomijano milczeniem i głoszono kazania o ludzkich słabościach i w ten sposób zaciemniano Ewangelię i ludzi zwodzono. Do tego czasu mieszano Słowo Boże z filozofią, z ludzkimi rozprawami, urojeniami i marzeniami, przez co najbardziej obciążano i więziono sumienie biednego ludu. (…)

Aby powrócić na prawdziwą drogę i być zbawionym, muszą nie tylko odpadać pozorne działania, lecz też cała nasza nadzieja i zaufanie w dobre uczynki, jakkolwiek się nazywają, abyś sam przez prawdziwą żywą wiarę albo ufność w miłosierdzie Boże przez Chrystusa stał się pobożny i sprawiedliwy. I nie inaczej mówi św. Piotr (Dz 15) „Bóg oczyścił serca pogan przez wiarę”. A św. Paweł do Galacjan (3) „Bóg z wiary usprawiedliwia pogan”. Jezus Chrystus sam powiada (J 6) „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, kto wierzy we mnie, ma żywot wieczny”. Zaś Marek na końcu [Ewangelii pisze] „Kto uwierzy i ochrzczony zostanie, będzie zbawiony”. Myślę, że jest dość wyraźnie powiedziane, że wiara czyni człowieka pobożnym i szczęśliwym. Ale głoszenie tej Ewangelii i pobożności nie wniesie nic do kuchni. Nie stworzy grubych brzuchów, więc mnisi i klechy nie lubią ich głosić. Gdyby przynosiły tak dużo jak kłamliwe i obłudne czyny ludzkie, to najzwyczajniej chcieliby je głosić. Mimo to jest prawdą, że sama wiara uczyni człowieka pobożnym i szczęśliwym. Więc też wnioskuję za św. Pawłem do Rzymian (3): „Uważamy bowiem, że człowiek bywa usprawiedliwiony przez wiarę, niezależnie od uczynków zakonu”.

Jednak dotąd lekceważyliśmy taki drogi skarb, mało rozumieliśmy, co to wiara i chrzest. Wspieraliśmy taką niewiedzę bardzo przez to, że chrzczono w nieznanym języku, którego zwyczajnie się nie rozumiało. Tak więc ludzie, jeśli dziecko chrzczą, niech usłyszą język, w którym się chrzci, Niemcy niemiecki, Czesi czeski, Polacy polski i tak dalej, i niech z pilnością słuchają jak dziecko z poganina staje się chrześcijaninem, i będą często wspominać chrzest i jego chrześcijańską istotę. (…)

Wszystko [złe] pochodzi z tego, że nie chcemy dokładnie rozpoznać, po co Chrystus nam się urodził i jest nam dany. Bo on sam jest Zbawicielem, on sam jest naszym orędownikiem i pośrednikiem wobec Boga, naszego Pana, jak Paweł w liście do Rzymian (8) i w 1 Tm (2) powiedział. Nie może nas zrobić szczęśliwym ani św. Katarzyna, ani św. Anna, to musi stać się przez Chrystusa, „nie ma w nikim innym zbawienia, albowiem nie ma żadnego imienia, przez które moglibyśmy być zbawieni”, jako mówi Piotr (Dz 4). Więc odrzućcie całą ufność i zaufanie, które dotąd mieliście do zmarłych świętych; Bóg chce, żeby do niego samego mieć ufność i zaufanie przez Jezusa Chrystusa, i do nikogo innego.

bp Georg von Polentz, fragment kazania na Boże Narodzenie 1523 r.

Tłum. ks. Witold Twardzik

„Zwiastun Ewangelicki” 24/2023