miniatura

„Setki, tysiące razy słyszałam kobiety mówiące: »Wiedziałam, że powinnam była posłuchać głosu intuicji. Przeczuwałam, że powinnam/nie powinnam była zrobić tak i tak, ale nie usłuchałam«. Karmimy głęboką intuicyjną jaźń, słuchając jej i idąc za jej radą. (…) Jest jak mięśnie w ciele. Jeśli mięśni się nie używa, w końcu zanikają. Z intuicją jest dokładnie tak samo: nie karmiona, nie używana, ulega atrofii”. Te słowa z książki Clarissy Pincoli Estes od pewnego czasu nurtują mnie i prowadzą w poszukiwaniu sensów i drogi do siebie. Intuicja, słowo powszechnie znane i używane, często ma niejednoznaczne konotacje i różnie się kojarzy. Mam czasami wrażenie, że rozmawiając z chrześcijanami nie należy go używać. Chrześcijanie a intuicja Jedni zdecydowanie preferują konieczność zracjonalizowania wszystkiego, co przydarza[...]

Musisz się zalogować aby zobaczyć treść posta.Jeśli już jesteś prenumeratorem . Nie masz konta? Dołącz do nas.