miniatura

  Boże Narodzenie. Wspaniałe wspomnienia z mego dzieciństwa, z pierwszych siedmiu przedwojennych lat, gdy nasza rodzina żyła w pokoju i dobrobycie. Pamiętam wigilijne czekanie na pierwszą gwiazdkę na niebie, która zawsze była sygnałem do rozpoczęcie wieczerzy, do czytania przez ojca Słowa Bożego i śpiewania kolęd, bo w miejscu naszego zamieszkania nie było ewangelickiego zboru. Później nastąpił tragiczny czas wojny, czas biedy. Mimo wszystko tych kilka grudniowych dni było „lepszym” czasem, gdyż Nowo Narodzony rozświetlał swą miłością naszą „mizerną i cichą” rodzinną, domową stajenkę. Wiele lat po wojnie, gdy moje własne dzieci przyszły na świat, ten „pełen łaski godowy czas”, był jeszcze radośniejszy. Do dzisiaj pamiętam, jak czteroletni Ivar usiłował wyjaśnić półrocznemu Arturkowi, czym jest ta świecąca, kolorowa[...]

Musisz się zalogować aby zobaczyć treść posta.Jeśli już jesteś prenumeratorem . Nie masz konta? Dołącz do nas.