miniatura
575

– dzieło ks. sen. Karola Kulisza i jego recepcja w Polsce

 

Dzieło ks. sen. Karola Kulisza – jakie ono było? Określano tego duchownego tak: profetyczny kaznodzieja, gorliwy duszpasterz, charyzmatyczny przywódca ruchu przebudzeniowego, wrażliwy działacz charytatywny i społecznik, niestrudzony działacz narodowy, autor oraz wydawca pism i druków, męczennik obozu koncentracyjnego, wierny syn Kościoła, narodu i ojczyzny.

ks. Karol Kulisz

Dzieło tworzy człowiek. Bywa, że dzieło jest ściśle zintegrowane z osobą, ale bywa też, że wzajemne powiązanie sfery prywatnej i samego dzieła jest różne, a stopień zaangażowania się po jednej czy drugiej stronie niewspółmierny.

W Kościele priorytetem jest służba. Dobrze jest, gdy znajduje to zrozumienie w najbliższym otoczeniu, a nawet jego pomocne wsparcie. Aby lepiej poznać i zrozumieć jego osobowość, profil życia i działalności, trzeba przyjrzeć się okresowi formacyjnemu, który obejmuje przede wszystkim dom, czas nauki i studiów, a dopiero później pewne inne życiowe czynniki.

Główne elementy okresu formacyjnego

Dom. Karol urodził się 12 czerwca 1873 r. w Dzięgielowie, jako dziesiąte, ostatnie dziecko Adama Kulisza i Ewy z domu Hławiczka. Narodziny Karola przyjęto z niechęcią[i], miał już siedmiu braci i dwie siostry. Dwaj bracia zmarli w dzieciństwie. Pierworodny Jan, gdy miał półtora roku. Po nim imię otrzymał czwarty syn. Siódmym dzieckiem był Karol, który zmarł w wieku 5 lat. Jego imię otrzymał ostatni chłopiec[ii]. Najstarszy żyjący brat Adam miał wtedy 23 lata, ojciec – 50, matka – 42. Rodzice byli pobożni. Pobożność umacniali w domu polską Biblią gdańską, polską postyllą, polskim kancjonałem ks. Jerzego Heczki i polskimi czasopismami kościelnymi. Ciekawostką jest, że obaj synowie, którzy otrzymali imiona po zmarłych braciach, zostali księżmi. Karol był bardzo wrażliwy na niedolę ludzką, na piękno przyrody i lubił samotność w jej otoczeniu.

Ojciec prowadził małe gospodarstwo rolne i pracował w trzynieckiej hucie. W metryce urodzin Karola jako zawód ojca wpisano młynarz. Warunki życia były skromne i surowe. Dzieci wychowywano w karności i religijności. Pomoc w gospodarstwie była koniecznością. Wszelkie produkty z gospodarstwa sprzedawano, by opłacić studia starszych braci[iii]. Pochodził z ludu i dobrze rozumiał potrzeby tego ludu pod różnymi względami.

Nauka i studia. Karol uczył się w szkole ludowej w sąsiednim Puńcowie, a potem w cieszyńskim gimnazjum, które ukończył z wyróżnieniem[iv]. Choroba w czasie studiów teologicznych w Wiedniu i realna groźba śmierci umocniła jego wiarę i nadała jej wymiar osobistego, żywego kontaktu ze Zbawicielem i zawierzenia Mu swojego życia. Był gotowy pójść do Jezusa albo za Nim i z Nim przez swoje życie[v].

Ten profil pobożności znajdzie odzwierciedlenie w całym jego życiu i działalności. Gdy później, w latach 1904-1905 przez Śląsk Cieszyński przechodzi fala ruchu przebudzeniowego w Kościele, on staje na jego czele. Kościelne władze zwierzchnie są temu przeciwne. Karol musi się wycofać, ale pomaga w usamodzielnieniu się ruchu pod nazwą Społeczność Chrześcijańska. Niektórzy historycy nazywają go ojcem tej wspólnoty[vi].

Drugi charakterystyczny rys formacji młodego człowieka to orientacja narodowa. Polska literatura religijna w domu, a w gimnazjum tajne towarzystwo samokształceniowe w języku polskim – „Jedność” i przypadkowa wypowiedź wiedeńskiego profesora w dyskusji: Aber Mensch, Sie sind doch ein Pole (Ależ człowieku, ty jesteś przecież Polakiem), pomogły mu odkryć własne korzenie i polską orientację narodową[vii].

Po trzech latach z powodu choroby musiał opuścić Wiedeń. W Erlangen, gdzie kontynuował studia, choroba ustąpiła.

Początki służby w II Rzeczpospolitej

Gdy w 1918 roku nastała Polska Niepodległa, ks. Karol Kulisz służył w Ligotce Kameralnej. Miał 45 lat i był w pełni sił twórczych, miał odpowiednie przygotowanie i doświadczenie do dalszej pracy.

W nowej rzeczywistości stanęły przed nim nowe wyzwania. Do­tychczasowe osiągnięcia i dorobek zostały w polskich kręgach ko­ścielnych i państwowych uznane i docenione. Ale jedne wymagały kontynuacji, inne przeformowania, a wszystkie – intensyfikacji.

Na przykład sprawy narodowe – do walki o polskość dochodzi walka o kształt Polski. Ojczyzny odradzającej się wewnętrznie, przekształcającej się w kraj rozwijający się wszechstronnie i wypracowujący swoje miejsce w Europie i na arenie międzynarodowej, tak by nie była pionkiem w grze politycznej innych państw, ale liczącym się graczem. W tej Polsce ewangelicy znaleźli swoje twórcze, a nawet przodujące miejsce. Chociaż w tej problematyce otarł się później o filozofię mesjanistyczną Towiańskiego, Hene-Wrońskiego czy nawet Lutosławskiego, to nie zmieniło zasadniczego kierunku jego działań[viii].

Podobnie miała się rzecz ze sprawami kościelnymi. Chodziło o przeformowanie świadomości religijnej z postawy słuchacza i konsumenta spraw wiary w postawę czynnego, żywego zainteresowania i zaangażowania ewangelika, gotowego do służby Bogu, bliźnim, Kościołowi i ojczyźnie.

Początek nie był łatwy. Przypomnijmy kolejne wydarzenia. W 1918 roku ks. K. Kulisz opowiedział się zdecydowanie za przyłączeniem Senioratu Śląskiego do Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Warszawie. W styczniu 1919 roku w czasie najazdu czeskiego na Polskę, został uwięziony i ostatecznie wydalony z Czech. Przez prawie rok pozostawał bez pracy i środków do życia. Jak w czasach gimnazjalnych mieszkał na strychu u sekretarza zboru Andrzeja Macury, obecnie już swojego teścia. Latem 1919 roku wyjechał na konferencję pokojową do Paryża jako delegat ludności ewangelickiej z pismem do Rady Ambasadorów w sprawie przyłączenia Śląska Cieszyńskiego do Polski[ix]. Niestety decyzja rady nie była dla Polski pomyślna. Jesienią 1919 roku Konsystorz Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Warszawie zatwierdził go (wybrany został w 1913 r.) na proboszcza w Cieszynie. Wprowadzono go w urzędowanie 6 stycznia 1920 roku.

W 1921 roku, po śmierci ks. sen. Franciszka Michejdy wybrany został nowym seniorem, pełnił tę funkcję od 6 listopada. O tym nowym wyzwaniu tak pisał: „Kiedy zacząłem swój pastorat w Cieszynie, stanął przede mną taki obraz pracy: 1. Kazanie Słowa Bożego (…) 2. po dokonanym przepołowieniu zboru nowe organizowanie pozostałej nam części (…) 3. wielki kompleks prac kancelaryjnych i senioratu (…) 4. uporanie się z codziennym, nieustającym, ale ustawicznie wzrastającym napływem i naporem ludzi proszących o pomoc materialną, nie mających środków do życia (…). Z tych zadań najdolegliwszym dla mnie było to ostatnie, z dwóch względów: raz, że napór się nie przerywał ani na chwilę – owszem, wzrastał, po drugie, że przy moim indywidualnym usposobieniu czułem, iż zabraknie mi siły duchowej do załatwienia wszystkich innych zadań, jeżeli nie znajdę jakiegoś sposobu na przeciwstawienie się nędzy materialnej i moralnej w zakresach na moim stanowisku możliwych”[x]. Intensyfikacja służby była więc wieloraka.

Różnorodne kierunki pracy

Kaznodziejstwo. Uczestniczył w nabożeństwach, uroczystościach, zjazdach, spotkaniach, pogrzebach w różnych parafiach. W 1934 roku na poświęceniu rozbudowanego kościoła i dzwonów w Jasienicy zaznaczył, że to już 61 poświęcenie obiektów kościelnych w dotychczasowej posłudze seniora (13 lat)[xi]. Zapra­szano go nie tylko z racji pełnionego urzędu, ale także ze względu na kazania. Słuchano ich chętnie, a nieraz stenografowano i przepisywano albo zapisywano notatki i streszczenia[xii].

Oprócz działalności kaznodziejskiej prowadził bogatą działalność publicystyczną i wydawniczą. Na jego dorobek składa się przeszło 220 artykułów, kazań, wykładów, rozmyślań, opracowań, 16 odrębnych broszur, dziesiątki wierszy, wystąpień, przemówień publikowanych i niepublikowanych, dostępnych dotąd w maszynopisach bądź rękopisach. Był redaktorem bądź wydawcą czterech czasopism, a w wielu innych publikował[xiii].

Działalność narodowa. Gdy Polsce przywrócono część Górnego Śląska, organizował opiekę nad ewangelikami tam mieszkającymi i przybywającymi ze Śląska Cieszyńskiego. Z jego inicjatywy i pod jego przewodnictwem działało tam od 1924 roku Towarzystwo Ewangelików Polaków[xiv].

Działalność w strukturach Kościoła. Działał w Synodzie Konstytucyjnym Kościoła, w wielu organizacjach kościelnych i międzykościelnych, uczestniczył w rozmowach z organami rządowymi. Był delegatem Kościoła na różne konferencje, m.in. w 1925 roku pojechał do Sztokholmu w charakterze obserwatora na Międzynarodową Konferencję Kościołów ds. Praktycznego Chrześcijaństwa.

ks. Karol Kulisz

Dzieło diakonii – „ewangelia społeczna”

Działalność diakonijna ks. seniora Karola Kulisza jest na ogół znana[xv]. Czasy powojenne naznaczone były biedą, bezrobociem, kryzysem, inflacją. Pełno było nędzarzy, chorych, inwalidów wojennych, bezdomnych, ludzi bez środków do życia, zdemoralizowa­nych. To stało się najbardziej palącą sprawą, którą nazywano kwe­stią społeczną, a ks. Karol Kulisz nazwał „ewangelią społeczną”[xvi].

Szybko wysunęła się ona na czoło jego działalności. Z niczego, tylko w oparciu o wiarę – jak sam o tym mówił – tworzył on od roku 1920 miejsce kompleksowej pomocy potrzebującym. W Dzięgielowie, niedaleko Cieszyna na miejscu zrujnowanego folwarku hodowlanego, na tzw. „Kępie”, który wydzierżawił z obowiązkiem wykupienia, powstały Zakłady Opiekuńczo-Wychowawcze, a od roku 1923 także Polski Diakonat Ewangelicki, pod wspólną nazwą: „Ebenezer”, co znaczy: „Aż dotąd pomagał nam Pan” (1 Sm 7,12). Zgotował sobie – jak sam pisał – „ciężar nie do uniesienia i lata bez wytchnienia”[xvii].

Propagował to dzieło w słowie mówionym i pisanym, w różnych organizowanych uroczystościach, ale przede wszystkim przez tzw. „dzięgielowskie dożynki”, na które z czasem przybywały kilkutysięczne rzesze uczestników[xviii].

Działalność ta przyjmowana była na ogół życzliwie i ze zrozumieniem. Były czasem hojne dary pojedynczych osób, były i „wdowie grosze”. Dzieło było bardzo potrzebne. Ale ponieważ wymagało ustawicznie wielu środków finansowych, o które ks. Kulisz zabiegał, gdzie mógł i u kogo mógł, w kraju i za granicą, nie obyło się bez krytyki. Sceptykom odpowiadał: „Tyle razy spotkał mnie zarzut, że nie możemy wszystkim pomagać (…). Nie chodzi o to, aby szukać po świecie i zbierać potrzebujących, ale o to, co począć z tymi, których nam Bóg pod nogi położy”[xix].

Dom dziecka po przebudowie

Pomimo ciągłych trudności i braków środków finansowych, po dziesięciu latach dzięgielowskie zakłady tworzyły trzy ośrodki: pierwszy – centralny na „Kępie” z głównymi budynkami i gospodarstwem rolno-hodowlanym, które było podstawą utrzyma­nia Zakładów[xx]. Drugi ośrodek, tzw. „Szczukówka”, czyli budy­nek mieszkalny wraz z tartakiem, cegielnią, warsztatami dla chłopców, a później też obiektami rekreacyjnymi, oddalony około kilometra od „Kępy”. Trzeci ośrodek, dwa kilometry dalej, to poszlachecki zamek, w którym mieszkali robotnicy rolni, znajdowały się pomieszczenia do urządzania imprez religijnych i kulturalnych, a w 1935 roku powstał tam zalążek uniwersytetu ludowego, organizującego początkowo „akademie ludowe”[xxi].

Odbyły się trzy grupowe wyświęcenia sióstr diakonis (w 1927 roku – 14 sióstr, 1930 –15 sióstr, 1935 –10 sióstr), których dokonał superintendent generalny ks. Juliusz Bursche i połączone były z innymi imprezami o charakterze ogólnokościelnym.

W 1931 roku, na jubileuszu dziesięciolecia zakładów, ks. Karol Kulisz powiedział: „Byłem w zeszłym tygodniu w Ministerstwie Oświecenia Publicznego i Wyznań Religijnych w Warszawie, w sprawie Zakładów w Dzięgielowie. Pokazano mi referat, który ministerstwa pomiędzy sobą posyłają o naszych Zakładach. I tam uderzyło mnie jedno słowo, że dzięgielowskie Zakłady są naprawdę dziełem Bożym i rzeczą polską. Tak w tym referacie było powiedziane. Ja to mówię z wielkim drżeniem i pokorą, ale mówię to na świadectwo: to jest rzecz Boża i Polska”[xxii].

Diakonat i zakłady dla władz państwowych były rzeczą cenną. Zakłady wypełniały pewną pustą dotąd przestrzeń w opiece społecznej dla polskojęzycznej ludności na Śląsku Cieszyńskim, a diakonise zmniejszały – choć częściowo – braki w polskim pomocniczym personelu służby medycznej. Dotyczyło to przede wszystkim Szpitala Śląskiego w Cieszynie. Dotąd miał on charakter niemiecki. W związku z oporem kierownictwa szpitala przed jakimikolwiek zmianami w tym względzie, władze wojewódzkie postanowiły pozyskać na swoją rzecz niepolitykujący personel medyczny, administracyjny i pomocniczy, a przeciwnych Polsce – wymienić. Dotyczyło to także części diakonis. Te negatywnie nastawione do Polski zostały zastąpione przez diakonise z Dzięgielowa[xxiii].

Potrzeby były o wiele większe niż możliwości. Poza Dzięgielowem i cieszyńskim szpitalem siostry pracowały również w sanatorium w Bystrej Śląskiej k. Bielska-Białej, w żłobku w Cieszynie, w domu dziecka w Ustroniu, w domu opieki w Ligotce Kameralnej, w niektórych parafiach po obu stronach Olzy, w parafiach na Górnym Śląsku i w Poznańskiem.

Diakonise z Dzięgielowa i Bielska pracujące w Szpitalu Śląskim w Cieszynie

Władze wojewódzkie wypowiadały się o księdzu Kuliszu z uznaniem. Mówiono, że wszyscy inni obiecują zrobić coś dla pomocy społecznej, ale najpierw chcą pieniędzy. Ks. Karol Kulisz najpierw robi, co możliwe, a potem oczekuje wsparcia i pomocy. Za swoją działalność został w 1924 roku odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Zakłady w Dzięgielowie przyjmowały wszystkich potrzebu­jących bez względu na wyznanie. W 1937 roku diakonat liczył 53 siostry, w zakładach przebywało około 80 starców, kalek, niepełnosprawnych, około 120 dzieci od wieku niemowlęcego do młodzieżowego i okresowo do około 30 bezrobotnych i bezdomnych.

W związku z dekretem Prezydenta Rzeczpospolitej O stosunku Państwa do Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP, w 1937 roku dokonano wyboru nowego seniora diecezjalnego. Został nim ks. Paweł Nikodem z Ustronia. Ks. Karol Kulisz nie kandydował z powodu choroby i przemęczenia. Dla wsparcia ks. Kulisza w jego staraniach finansowych bp Juliusz Bursche powołał specjalny komitet[xxiv]. Nowy senior okazał się wielkim orędownikiem dzięgielowskiego dzieła.

Wojna i śmierć

Na początku 1939 roku ksiądz Kulisz chorował. Później korzystał z urlopu zdrowotnego. Wojna zaskoczyła go w Zakopanem. Pieszo, przez Słowację, powrócił do Cieszyna. Aresztowano go 23 września 1939 roku. Zginął śmiercią męczeńską 8 maja 1940 roku w tzw. bunkrze obozu koncentracyjnego w Buchenwaldzie w Niemczech. W kościele Jezusowym w Cieszynie upamiętnia go tablica koło ołtarza oraz wmurowana w filar nawy bocznej urna z prochami i tablicą.

W czasach PRL-u

W 1945 roku część sióstr diakonis powróciła i wznowiła działalność Zakładów Opiekuńczo-Wychowawczych oraz Diakonatu pod nowa nazwą: Diakonat Żeński „Eben-Ezer” w Dzięgielowie. Na jej nową pisownię wpływ miał ówczesny zwierzchnik Kościoła, biskupa ks. dr Jan Szeruda, hebraista, pracownik naukowy Wydziału Teologii Ewangelickiej Uniwersytetu Warszawskiego, później Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie.

Z trudem odzyskano majątek, który władze potraktowały najpierw jako „poniemiecki”. Zakłady roztoczyły opiekę nad dzieć­mi ofiarami wojny – bez względu na wyznanie i narodowość. Na frontowej ścianie domu dziecka wmurowano 19 września 1948 roku tablicę upamiętniającą założyciela.

W Polsce Ludowej praca diakonijna i społeczna zostaje zastąpiona przez państwową opiekę i pomoc społeczną. Zgodnie z nową ideologią Kościoły zostają od tej działalności odsunięte. Podobnie od 1948 roku działalność organizacji związanych ideologicznie z Kościołami została wstrzymana, a one same formalnie zlikwidowane. Dotyczyło to także Społeczności Chrześcijańskiej.  Jej cele i zadania z czasem przejął Ośrodek Ewangelizacyjno-Misyjny Kościoła z siedzibą w Dzięgielowie, którego działalność określano później często jako „ruch dzięgielowski”.

Od 1950 roku, powołana przez Kościół Komisja ds. Ewangelizacji i Misji organizowała biblijne Kursy Ewangelizacyjne w Miechowicach. Od 1958 roku przeniesiono je do Dzięgielowa pod nazwą Tydzień Ewangelizacyjny. Odtąd ich organizacją zajmował się Komitet Organizacyjny. Ożywieniem życia religijnego zajęły się także komisje ewangelizacyjno-misyjne na poziomie ogólnokoś­cielnym, diecezjalnym i parafialnym. Działalność ośrodka ustała wraz z powołaniem przez Kościół w Dzięgie­lowie ogólnokrajowe Centrum Misji i Ewangelizacji Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego (1997), który przejął tak­że organizację Tygodni Ewangelizacyjnych. Ale to stało się już w III Rzeczpospolitej.

Tydzień Ewangelizacyjny w Dzięgielowie, 1960 rok

A dzieło diakonijne[xxv]? Wiosną 1950 roku upaństwowiono rolne majątki kościelne, w tym także majątek diakonatu. Wydano także zarządzenie zakazujące siostrom pracującym w instytucjach państwowych noszenia ich tradycyjnych strojów.
W roku 1955 upaństwowiono dom dziecka i przynależne do niego tereny. W 1963 roku władze państwowe podjęły próbę likwidacji diakonatu i domu opieki. Nieustająca straż modlitewna sióstr i sprzeciw biskupa Kościoła Andrzeja Wantuły, który był wtedy jednym z wiceprezydentów Światowej Federacji Luterańskiej w Genewie sprawiły, że odstąpiono od tego zamysłu.

Działalność diakonatu pod patronatem Kościoła

Przed końcem 1950 roku dokończono budowę i poświęcono wykonany z powojennych baraków drewniany Dom Macierzysty Sióstr. Dotąd takiego swojego domu siostry nie miały. Według relacji sióstr dom postawiono na nieproporcjonalnie mocniejszych fundamentach, bowiem w trakcie budowy władze nie zgodziły się na postawienie domu murowanego.

Po upaństwowieniu domu dziecka uruchomiono na „Szczukówce” dom starców dla około 30 osób. Przebudowano przedwojenny pawilon drewniany na kaplicę „Eben-Ezer” (1960). Kościół dokonał scalenia diakonatów „szczątkowych” z Diakonatem Żeńskim „Eben-Ezer” w Dzięgielowie. W ich miejsce i utworzono placówki diakonackie (1961). Poświęcono Dom Sióstr Emerytek „Salem” (1967).

W dniu 28 września 1980 roku poświęcono nowy Ewangelicki Dom Opieki „Emaus” i rok później przeniesiono tam podopiecznych ze „Szczukówki”, którą udostępniono dla służby ratowniczej „Błękitnego Krzyża” (aż do jej usamodzielnienia się) i nazwano „Betezda”.

W 1985 roku rozpoczęto starania rewindykacyjne, zakończone dopiero w roku 2002, z tym, że część majątku została diakonatowi zwrócona, a za pozostałą część uzyskano mienie zamienne. Przez pewien czas na części odzyskanych gruntów diakonat prowadził własne gospodarstwo rolno-hodowlane na potrzeby domów opieki. Na skutek postępującej nieopłacalności z przedsięwzięcia zrezygnowano (2009) i oddano je w dzierżawę. W 1986 roku poświęcono nowy Dom Macierzysty Sióstr, który posadowiono w znacznej części na fundamentach rozebranego „baraku”.

Dom sióstr emerytek Salem, 1967 rok

Diakonijna spuścizna w III Rzeczypospolitej

Od 1989 roku nastąpiła w kraju zmiana polityki socjalnej i społecznej. Socjalne i opiekuńcze zadania coraz częściej i coraz chętniej przekazują one kościelnym i niekościelnym organizacjom pozarządowym na zasadzie zadań zleconych.

Od 1996 roku Ewangelicki Dom Opieki „Emaus” funkcjonuje na zasadach domu pomocy społecznej, co oznacza, że w ra­mach odpowiedniej umowy pańs­two lub organy samorządowe dofinansowują pobyt swoich podopiecznych i kontrolują placówkę. Dofinan­sowanie nie dotyczy inwestycji. W latach 1997-2007 przebudowano odzyskany, zrujnowany, były dom dziecka na Ewangelicki Dom Seniora „Emaus 2”.

Od roku 1997 przez 14 lat Diakonat organizował bezpłatne, jednoroczne kursy opieki nad chorym geriatrycznym. Wyszkolono około 450 absolwentek i absolwentów, z których większość to pracownice domów opieki oraz osoby zajmujące się chorymi w rodzinach i domach prywatnych.

Zmiany w innych dziedzinach, pozwoliły m.in. na zakup dla pracy ewangelizacyjno-misyjnej i osadzenie na „Szczukówce” w 1993 roku blaszanego kontenerowca, który nazwano „Syloe”. W 1996 roku przebudowano „Betezdę” na siedzibę Centrum Ewangelizacyjno-Misyjnego Kościoła. W roku 2006 – przekazano na własność CME tereny i obiekty byłej „Szczukówki” oraz boiska.

W roku 2005 ustanowiono w Dzięgielowie samodzielną pa­rafię, która powstała z filiału parafii cieszyńskiej, wcześniej, od pow­stania zakładów przed wojną i po ich reaktywowaniu po wojnie funkcjonującego jako stacja kaznodziejska. Diakonat przekazał parafii dom „Salem” na dom parafialny i plebanię oraz kaplicę „Eben-Ezer” na kościół.

Kościół Eben-Ezer

Aż dotąd pomagał Bóg

Wizją ks. sen. Karola Kulisza było stworzenie w Dzięgielowie – na bazie diakonatu, zakładów opiekuńczo-wychowawczych i za­m­ku jako uniwersytetu ludowego – centrum diakonii i ewangelizacji dla Śląska. W tym celu planował też postawienie masztu radiostacji nadawczej[xxvi]. Spełnienie tej wizji nie było mu dane. Ale dobry Bóg spełnił ją w naszych czasach w o wiele szerszych wymiarach. Sprawił, że Kościół, świadomie czy nieświadomie, podjął tę wizję i Dzięgielów stał się takim centrum diakonackim i ewangelizacyjno-misyjnym dla całego Kościoła Ewangelicko-Augsburskie­go w Polsce. „Eben-Ezer” – Bóg pomagał, pomaga i jeszcze pomoże!


[i]   R. Karwowska, Strażniczki ogrodu, Cieszyn 2005, s. 4.

[ii]   Por. Księgi metrykalne Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Cieszynie.

[iii]  R. Karwowska, dz. cyt., s. 4.

[iv]  W Cieszynie zamieszkał przy pl. Kościelnym, w pokoiku na strychu, u sekretarza cieszyńskiej parafii Andrzeja Macury. Sekretarz traktował go bez sentymentów, z rezerwą, natomiast jego żona Anna – bardzo życzliwie. Mieli pięcioro dzieci, najstarsza córka Anna liczyła 10 lat. Gospodyni często wyjeżdżała na leczenie gruźlicy płuc. Opiekę na dziećmi powierzała wówczas Karolowi. Gdy przedwcześnie umierała w wieku 35 lat (1893), Karol obiecał zatroszczyć się o przyszłość jej dzieci. Później zaręczył się z najstarszą córką i ożenił (1900). Wobec pozostałych dzieci słowa także dotrzymał. Por.: R. Karwowska, dz. cyt., s. 9n.

[v]   E. Gajdacz, Społeczne i etyczne przesłanki dzieła ks. seniora Karola Kulisza – założyciela Zakładów Opiekuńczych i Polskiego Diakonatu Ewangelickiego „Eben-Ezer” w Dzięgielowie, pr. dypl. ATH, Bielsko-Biała 2004, s. 27.

[vi]  Społeczność Chrześcijańską (1906) zakładali i działali w niej inni. Kulisz ułożył statut, opracował jej formy prawne i propagował ją.

[vii]  J. Kisza-Bruell, Z miłości do, Cieszyn 1997, s. 9.   

[viii] J. Badura, Elementy narodowe w kazaniach ks. seniora Karola Kulisza”, pr. mgr. ChAT, Warszawa 1976, s. 23, 26n.; J. Kisza-Bruell, Ks. Karol Kulisz. Życie i dzieło, pr. mag. ChAT, Warszawa [1959], s. 33n.

[ix]  J. Badura, dz. cyt., s. 99.

[x]   K. Kulisz, Skąd powstało Ebenezer, mp. w archiwum Ewangelickiego Diakonatu Żeńskiego „Eben-Ezer” w Dzięgielowie, s.1.

[xi]     Jan Badura, dz. cyt., s. 106.

[xii]  Tamże, s. 21.

[xiii] Tamże, s. 14.

[xiv] Tamże, s. 13; J. Szturc, Aktywność stowarzyszeniowa ewangelików w II Rzecz­pospolitej, „Zwiastun Ewangelicki”, nr 15-16, 2018, s. 10.

[xv]  Na ten temat powstało kilka prac magisterskich i innych, m.in.: cytowane tu Janiny Kiszy-Bruell, ks. Jana Badury i ks. Emila Gajdacza, ponadto E. Lazar, Powstanie i rozwój Diakonatu Ebenezer w Dzięgielowie w okresie międzywojennym, pr. mgr. ChAT, Warszawa 1974.

[xvi] E. Gajdacz, dz. cyt., s. 20.

[xvii] K. Kulisz, Krótki pogląd na powstanie, rozwój i obecny stan Zakładów „Ebenezer” w Dzięgielowie, „Głosy Kościelne”, 8, 1933, za: J. Kisza-Bruell, dz. cyt., s. 35.

[xviii] E. Lazar, dz. cyt., s. 37, 49.

[xix]   Tamże, s. 32.

[xx]  E. Gajdacz, dz. cyt., s. 22n., por. E. Lazar, dz. cyt., s. 33.

[xxi] J. Badura, dz. cyt., s. 41n, 51; E. Lazar, dz. cyt., s. 47.

[xxii] J. Badura, dz. cyt., s. 49.

[xxiii] Szpital Śląski w Cieszynie 1888-1988, Cieszyn 1988, s. 21nn.

[xxiv] E. Lazar, dz. cyt., s. 43.

[xxv] Powojenne przemiany w organizacji, strukturze i działalności dzięgielowskiego ośrodka diakonijnego szczegółowo opisuje: H. Gajdacz, E. Gajdacz, Ewangelia miłości, Dzięgielów 2013.

[xxvi] „Chcieli utworzyć szkołę diakonis, teatr ludowy i ewangelicką radiostację z redakcją w Cieszynie i anteną nadawczą na jednym z beskidzkich szczy­-tów”; za: E. Halama, Zapomniany przyjaciel, „Głos Ziemi Cieszyńskiej”, z dn. 26.8-1.9.1990; por.: J. Badura, dz. cyt., s. 51.

Tekst został zaprezentowany 5 września 2018 r. w Ligotce Kameralnej (Czechy) podczas konferencji Duszpastersko-diakonijne ślady działalności ks. sen. Karola Kulisza po obu stronach Olzy.

Tekst ukazał się w „ Kalendarzu Ewangelickim 2019 ”